Pecety już nie są straszne – Asus R510J recenzja


Planując większe zakupy w 2015 roku, nie myślałem o wymianie mojego dotychczasowego MacBooka. Seria jego nagłych awarii i rozczarowanie postępowaniem firmy Apple, sprawiło, że postanowiłem się z nim rozstać, a jego następcy poszukać w świecie typowych notebooków PC. Nowy laptop miał więc z góry trudne zadanie – musiał zastąpić mi komputer od firmy, którą dotąd uważałem za lidera rynku IT. Aby sprostać temu wyzwaniu, wybrałem sprzęt z mocnymi parametrami, które są rzadkością nawet w świecie Maców. Nabyłem Asusa R510J, którego głównym atutem jest właśnie niezwykła wydajność. Dziś, po ponad 3 miesiącach używania tego sprzętu, mogę ocenić, jak sprawdza się on w rękach byłego MacUsera.

Pierwsze wrażenie

1-1024x680

Wybierając nowy komputer, nie skupiałem się ani na marce, ani na designie urządzenia. Zależało mi, aby spełniał moje główne wymagania: miał czterordzeniowy procesor i7, dedykowaną kartę graficzną, matową, 15 calową matrycę FullHD, 12GB pamięci RAM, oferował możliwość późniejszej rozbudowy oraz kosztował w miarę jak najmniej. Sklepowy konfigurator dobrał mi więc Asusa R510J. Przyznaję, że gdy okazało się, że zarówno cena, jak i podzespoły mnie satysfakcjonują, szybko zdecydowałem się na zakup. Kwestię designu odłożyłem zupełnie na bok, gdyż wiedziałem, że żaden sprzęt nie może rywalizować z perfekcyjnie dopracowanymi MacBookami.

Pierwsze spojrzenie na Asusa było jak najbardziej pozytywne. Pomimo bardzo wydajnych podzespołów, to ten komputer nie ma wystającej baterii (na co decydują się niektórzy producenci w urządzeniach wyposażonych w procesor i7), a cała obudowa jest jednolita i nie zawiera żadnych rzucających się w oczy elementów. To typowy notebook PC, którego cenię właśnie za to, że nie zwraca on na siebie najmniejszej uwagi. Nie oznacza to jednak, że komputer jest brzydki: ma bardzo elegancką obudowę, wykonaną w ciemnych barwach, która z pewnością sprawdzi się także w biznesowych zastosowaniach. Mnie zaskoczyła także wyspowa klawiatura, która jeszcze do niedawna była głównym atutem MacBooków. Dziś coraz częściej spotkać ją można także w świecie pecetów.

zasilacz

Poza komputerem do zestawu dołączany jest zasilacz, zdecydowanie cięższy i większy od tego, który dostarczał prąd do mojego dotychczasowego komputera. Domyślam się jednak, że spowodowane jest to tym, że zasila on zdecydowanie mocniejsze, a zatem energochłonne podzespoły. W pudełku znalazłem jeszcze krótki zestaw instrukcji i płytę DVD ze sterownikami.

Z racji tego, że jako student mam dostęp do bezpłatnej licencji na Windowsa, nabyłem urządzenie bez systemu. Z tego powodu nie jestem w stanie ocenić ile oprogramowania typu crapware zainstalowane jest na komputerach z fabrycznie wgranym systemem. Natomiast bardzo pozytywne zaskoczenie spotkało mnie, gdy zacząłem wgrywać sterowniki na to urządzenie. Dotychczas była to operacja bardzo mozolna i związana z wgrywaniem kolejnych kodeków po kolei, co zajmowało mnóstwo czasu. Tymczasem instalator Asusa wgrywa je wszystkie samodzielnie, samodzielnie restartując sprzęt i wznawiając proces po każdym uruchomieniu komputera. Tym samym można spokojnie rozpocząć procedurę, wyjść na kawę i wrócić do w pełni działającego już komputera. Wielka oszczędność czasu i nerwów.

pudelko

Design

Jak już wspomniałem, notebookowi nie można odmówić elegancji i stylu. Pomimo zastosowania plastikowej obudowy, korzystając z komputera nie słychać żadnych trzasków ani większych ugięć. Pokrywa ekranu, to dostojnie prezentujące się logo producenta, umieszczone na plastikowym tworzywie, które wypełniają delikatnie wyczuwalne pod palcem okręgi. Po otwarciu laptopa widać niezwykle czarny ekran (jest to zasługa matowego wyświetlacza niwelującego problem odbić), który otoczony jest prostą ramką, zawierającą wyraziste jedynie logo producenta, oraz nierzucającą się w oczy kamerką do videorozmów.

bok

Niżej widać wyspową klawiaturę, która umieszczona jest na fioletowawym materiale, na którym znajduje się jeszcze niewielki touchpad oraz seria 6 niewielkich diod informujących o stanie laptopa. Na bardzo cienkich krawędziach umieszczono sporo złączy, a na lewym boku zmieściło się jeszcze miejsce dla otworu wentylacyjnego. Obok niego znajduje się port D-SUB, który pozwala podłączyć się do starszych monitorów i rzutników, następnie cyfrowe złącze HDMI, do przekazywania sygnału do nowszych urządzeń, port Ethernet, dwa gniazda USB 3.0 oraz wyjście słuchawkowe. Na przeciwległej stronie znajduje się jedno złącze USB, które z niezrozumiałego dla mnie powodu działa w technologii 2.0, oraz napęd DVD. Na przedniej części umieszczono jedynie czytnik kart pamięci. Tylna krawędź nie ma już żadnych otworów ani portów. Dolna klapa oferuje możliwość wyjęcia baterii, a po odkręceniu kilku śrubek dysku i pamięci. Możliwe jest także rozkręcenie całej dolnej części, tak aby uzyskać np. dostęp do procesora, ale przyznaję, że jeszcze tego nie robiłem.

Klawiatura

klawiatura

Przyznaję, że jedną z rzeczy, których obawiałem się najbardziej, decydując się na przesiadkę z Maca na peceta, był powrót do tradycyjnych klawiatur. Doskonale pamiętam pierwsze spotkanie z MacBookiem i to przyjemne uczucie podczas pisania na nim tekstów. Po rozpoczęciu korzystania z Asusa, byłem w szoku jak szybko przestawiłem się na klawiaturę tego producenta. Skok klawiszy jest niemal taki sam jak w Macach, delikatne odstępy pomiędzy klawiszami pozwalają uniknąć problemu wciskania kilku przycisków jednocześnie, a dobrze rozplanowane miejsce pozwoliło umieścić na tym modelu jeszcze część numeryczną, która ułatwia wpisywanie dłuższych ciągów znaków (jak np. loginy do banków). Spodziewałem się czegoś gorszego, a otrzymałem rozwiązanie nawet lepsze niż to, które oferuje Apple.

Ekran

Decydując się na nowy sprzęt, chciałem 15 calowego ekranu 1080p z matową matrycą, bo pamiętam ile problemów miałem poprzez ciągłe odbicia, których doświadczałem pracując na MacBooku. Wyświetlacz ten nie jest jednak bez wad i jego największą zmorą jest niewielka jasność. Zatem praca przy jasno świecącym słońcu jest niestety bardzo uciążliwa.

W codziennym użyciu

Po tym zbiorze ogólnych informacji czas przejść do moich wrażeń, jakich doświadczyłem przez blisko 3 miesiące używania tego sprzętu. Z racji tego, że mocno zżyłem się z moim dotychczasowym MacBookiem, będzie tu wiele odwołań do sprzętu Apple, które mam nadzieję, pozwolą dostrzec wady i zalety obu sprzętów obu firm.

mysz

Jedną z pierwszych rozczarowań, których doświadczyłem po rozpoczęciu używania tego komputera było to, że wróciłem do myszki. O ile klawiatura jest nawet lepsza niż ta, którą miałem w moim MacBooku, to nie mogę powiedzieć tego o gładziku, który wbudowany jest w Asusa. Być może spowodowane jest to tym, że Windows wciąż zdecydowanie gorzej radzi sobie z gestami, ale nawet jego tradycyjna obsługa jest zdecydowanie mniej wygodna. Nie zawsze poprawnie wyczuwa, kiedy przykładam do niego jeden, a kiedy dwa palce, a sama reakcja na dotyk jest zdecydowanie gorsza niż to, co oferuje Apple. Gładzik ten zdecydowanie nie nadaje się do trudniejszej pracy, więc tradycyjna myszka znów stała się moim nieodłączonym towarzyszem podczas wszystkich wypraw w komputerem.

Z drugiej strony w torbie nie noszę już przejściówek na port HDMI czy D-SUB, bo ten notebook zawiera zestaw niezbędnych mi złączy, więc wagowy bilans wyszedł na zero :).

asu

Laptop ten pracuje około 3 godzin na baterii i to w warunkach, w których działa on na średnich obrotach. Jeśli akurat robię coś bardziej intensywnego, to czas ten skraca się nie raz do nieco ponad dwóch godzin. To konsekwencja tego, że laptop wyposażony jest w mocne podzespoły, w których nacisk kładziony jest na wydajność, a nie energooszczędność. Sam akumulator jest niewielkich rozmiarów, a większość miejsca w komputerze zajmują tradycyjne, a więc i większe podzespoły. Apple stawiając na własne, miniaturowe części, może pozwolić sobie na zastosowanie pojemniejszej baterii. Odbywa się to kosztem braku możliwości naprawy i rozbudowy komputera. Asus z pewnością nie został stworzony z myślą o intensywnej pracy bez ładowarki, a zasilenia akumulatorowe ma być awaryjnym, na czas krótkotrwałych przerw w dostawach energii lub tymczasowej pracy poza biurkiem.

Dotychczasowe doświadczenie z pecetami nauczyło mnie, że praca na pełnych obrotach na laptopie bez podkładki chłodzącej jest często niemożliwa. Asus na tym polu mnie mile zaskoczył – nawet po całej nocy spędzonej na mozolnych obliczeniach, obudowa jest ciepła, ale nie gorąca. Spokojnie da się położyć na niej ręce i pisać na klawiaturze. Z pewnością przyczynia ssię do tego duża ilość otworów wentylacyjnych, które umożliwiają dobrą cyrkulację powietrza.

W notebook wbudowany jest klasyczny, talerzowy, 750GB dysk twardy. Zdecydowałem się na powrót do HDD, ze względu na problemy z brakiem miejsca, jakich doświadczałem na MacBooku z 256GB SSD. I w tym przypadku jestem mile zaskoczony: pomimo zdecydowanie wolniejszego dysku, pozostałe podzespoły nadrabiają ten brak. System uruchamia i pracuje naprawdę szybko, tak, że nie odczułem bolączek związanych z powrotem do HDD. Naturalnie z oczywistych powodów porównywanie płynności będzie nierzetelne – na Macu pracowałem na OS X, a na pececie na Windowsie. Nie mniej, widać, że produkt Microsoftu jest zdecydowanie lepiej zoptymalizowany i pracuje szybko nawet na HDD, czego nie można powiedzieć już o OS X.

Korzystając z faktu posiadania aż 750GB przestrzeni, zdecydowałem się nie przeprowadzać zalecanej przez Microsoft aktualizacji z Windows 8.1 do 10, a zainstalować nowy system na bocznej partycji. Tym samym posiadam oba systemy na dysku komputera, tak aby w przypadku problemów z nowym produktem, mógł wrócić do sprawdzonej Ósemki. Mam więc możliwość porównania pracy obu rozwiązań, ale przyznaję, że nie dopatrzyłem się większych różnic w kwestii szybkości działania obu systemów. Nieco szybciej startuje Windows 10, ale możliwe, że jest to spowodowane faktem, iż mam wgrane na nim mniej oprogramowania. Są to jednak delikatne różnice, a nawet bardzo obciążona oprogramowaniem „ósemka” jest gotowa już po chwili od wciśnięcia przycisku Power.

Do tej pory nie próbowałem zainstalować na tym komputerze ani Linuxa, ani OS X. Wedle teoretycznych informacji zarówno jeden, jak i drugi system da się wgrać i używać na tym komputerze. Z pewnością kiedyś spróbuję to zrobić, a wtedy w osobnej recenzji podzielę się z Wami wrażeniami. Na razie jednak rozwiązania Microsoftu w pełni mi wystarczają.

mcwindows

Podsumowanie

Trzy miesiące z Asusem R510J udowodniły mi, że dziś różnice pomiędzy światem Apple a PC są dziś zdecydowanie mniej odczuwalne, a tradycyjne notebooki w wielu aspektach wręcz wyprzedzają rozwiązania z Cupertino. Tajwański producent zdecydowanie wygrywa z konkurencją w kategorii możliwości do ceny oferując świetny sprzęt w naprawdę rozsądnej cenie. Jednocześnie Windows nadrobił już większość braków w stosunku do OS X, a w kwestii podejścia do tematyki bezpieczeństwa czy długoletniego wsparcia, zdecydowanie wyprzedza rozwiązania Apple. To sprawia, że mogę z czystym sumieniem oznajmić „powrót do PC był z bardzo dobrą decyzją”.

Asus udowadnia, że dobry i wydajny sprzęt nie musi być drogi oraz że notebooki z klasycznymi złączami, napędem DVD oraz wymiennymi dyskami, jeszcze nie umarły. Tym samym użytkownicy nieznoszący ograniczeń, wciąż mają w czym wybierać. I całe szczęście!